Wiadomo, zbrodnie nie są dziś żadnym nowym tematem, zwłaszcza że również w Polsce od czasu do czasu dochodzi do takich zdarzeń. Mimo to o tej konkretnej zbrodni praktycznie się nie mówi, choć w swoim czasie była głośna na "całym świecie". Została jedynie 3 razy wspomniana na Wikipedii, bez bardziej szerszego wyjaśnienia...
W Warszawie mieszkał u swojej ciotki Wówczas 19-letni Długowłosy uczeń z Grudziądza, Stanisław Lampisz, Uczeń III kursu Państwowej Szkoły Handlowej Średniej Męskiej. Był on uzdolniony muzycznie i posiadał wyraźny talent kompozytorski.
Opinie na jego temat były skrajnie różne. Jedni opisywali go jako osobę złą, leniwą i arogancką, inni natomiast jako spokojnego, posłusznego i pracowitego młodzieńca. Choć nie posiadał dużych zdolności do nauki, uczył się bardzo gorliwie, często spędzając długie godziny nad książkami, nawet do późnej nocy. Był uczciwy i bardzo emocjonalnie reagował na niepowodzenia.
Do tego stopnia, że pewnego dnia, po otrzymaniu oceny niedostatecznej, stracił przytomność i zemdlał. Warto zaznaczyć, że już w wieku 17 lat próbował popełnić samobójstwo. Nie darzył też sympatią dyrektora szkoły, Mikołaja Stanisława Lipkę.
50-letni Dyrektor pewnego dnia nakazał uczniom ścięcie włosów ze względów higienicznych i bezpieczeństwa. Większość podporządkowała się poleceniu, jednak Lampisz odmówił obcięcia swoich długich włosów. W konsekwencji został zawieszony w prawach ucznia na tydzień, co bardzo go zdenerwowało.
Po tygodniu, 15 listopada 1926 roku, Lampisz wrócił na teren szkoły i pytał o dyrektora. Gdy dowiedział się, że Lipka nie chce z nim rozmawiać, wybiegł ze szkoły i krążył w jej pobliżu.
Gdy dyrektor powoli opuszczał budynek szkoły, zaczajony Lampisz podbiegł i oddał do niego dwa strzały o 13:00 z rewolweru małego kalibru, trafiając w głowę i plecy. Kiedy dyrektor przestał dawać oznaki życia, Lampisz próbował popełnić samobójstwo, strzelając sobie w serce. Przeżył, ponieważ kula minęła serce.
![]() |
| Dyrektor Mikołaj Stanisław Lipka [*] |
Po przybyciu policji i ratowników Lampisz powiedział: „Ja jestem zabójcą dyrektora!”. Gdy ratownik próbował umieścić go w karetce, młodzieniec zagroził mu słowami: „Odejdź pan, bo kopnę!”. Ostatecznie został przewieziony do Szpitala Dzieciątka Jezus w Warszawie.
![]() |
| Szpital Dzieciątka Jezusa w XX wieku w Warszawie |
W toku śledztwa ustalono, że przed dokonaniem zbrodni Lampisz udał się do szynku, gdzie wypił kilka kieliszków wódki. Wyszło również na jaw, że planował zabójstwo już wcześniej. Rewolwer zakupił rok wcześniej, w 1925 roku, z zamiarem jego użycia.
Motywem zbrodni było nie tylko polecenie obcięcia włosów, ale także silny stres związany z sytuacją rodzinną. Ciotka zagroziła mu, że przestanie się nim opiekować, co bardzo wpłynęło na jego stan psychiczny. Lampisz był wściekły i rozżalony, że musiał pozbyć się swoich długich włosów.
Po uratowaniu w szpitalu został aresztowany i rozpoczął się proces sprawcy.
25 maja 1927 roku na sali sądowej 20-letni wówczas Lampisz zaledwie wątły chłopiec o dziecinnej twarzy oraz jasnobłękitnych oczach powiedział:
„Do winy się przyznaję, nie chciałem zabić. Chciałem popełnić samobójstwo, bo mnie wydalono ze szkoły. Przed wyjściem na miasto napiłem się wódki. Czekałem na Dyrektora, bo chciałem z nim pomówić. Chciałem nawet go pocałować w rękę, odmówił wszelkiej rozmowy, wyrwał rękę. Kiedy strzeliłem nie pamiętam”.
Świadków było dosyć sporo, dlatego rozpoczęły się zeznania post. Romanowskiego oraz wywiadowcy Mędrzeckiego. Lampisz po oprzytomnieniu zapytał, jaki jest stan Lipki, po czym powiedział: „źle zrobiłem”. Żałował, że sam nie umarł.
Pedagog i świadek Szyc — wizytator stwierdził, iż kara wydalania uczniów ze szkoły na tydzień za jakiekolwiek przewinienie jest bezprawna. Nie ma żadnego przepisu dotyczącego strzyżenia uczniów. Na pytanie obrońcy Lampisza, czy świadek nie uważa, że metody dyrektora Lipki mogły wywołać u uczniów odruch pesymizmu, odpowiedział: „wykluczone, u nas w szkołach panuje tak pogodny nastrój”.
Natomiast opiekun Lampisza — Szałas stwierdził, że oskarżony był chłopcem tkliwym, serdecznym, posłusznym i uczuciowym. Uczył się bardzo pilnie, miał duże zdolności muzyczne, improwizował, grał bardzo dobrze oraz pisał wiersze.
Podobną opinię o Lampiszu wydała jego ciotka, Michcińska, która jako przykład wrażliwości oskarżonego przytoczyła fakt, iż kiedyś przywieziono go nieprzytomnego, gdyż zemdlał na ulicy pod wrażeniem otrzymanej w szkole jedynki.
Fakt ten potwierdził również świadek Trembicki, przyjaciel oskarżonego. Ogół kolegów wyrażał o nim opinię dodatnią był uczniem poważnym, niepustym, dobrym kolegą. Świadek Karczmarek dodał, że Lampisz pracował w harcerstwie. Z kolei świadek Zielińska, kuzynka Lampisza, stwierdziła fakt, iż Stanisław skarżył się jej na prześladowania ze strony nauczyciela matematyki oraz nauczycielki języka francuskiego. 2 lata wcześniej, w 1925 roku, pod wpływem zajść w szkole próbował się otruć i długo chorował po tym wydarzeniu.
Wszyscy pedagodzy oraz szkolna sekretarka zgodnym chórem wychwalali zalety zabitego i w najbardziej energiczny sposób starali się wykazać, że oskarżony był „złym duchem pogodnej atmosfery” szkoły (zdaniem świadka Szyca).
Dowiedziano się również od świadka Kiełczyńskiego, że oskarżony rzekomo był złym uczniem, opuszczał lekcje, a jego choroby miały być sfałszowane. Natomiast świadek Czystocholski, nauczyciel stenografii, opisał Stanisława Lampisza jako ucznia dbającego zbytnio o elegancję, ponieważ „okurzał buty przed wyjściem z klasy na ulicę”.
Świadek Grochowski wygłosił niemal wykład, twierdząc, że oskarżony rokował złe nadzieje, ponieważ bronił ucznia, który dopuścił się nadużycia. Jak wyjaśnił świadek Szumlowski, „obrona ta polegała jedynie na tym, iż Lampisz stwierdził, że owemu koledze należy przebaczyć, bo każdy może zbłądzić”.
Grochowski przytoczył również rozmowę z dyrektorem Mikołajem Lipką. Oświadczył, że oskarżony miał zbyt długie włosy. Po ostrzeżeniu Stanisław Lampisz wyleciał z klasy, trzaskając drzwiami. Wówczas dyrektor Lipka zapytał Grochowskiego: „co Pan o tym myśli?”. Ten odpowiedział: „albo jest szkoła, albo nie ma szkoły; albo głos ma Pan dyrektor, albo Lampisz. Dziwię się, że Lampisz jeszcze jest w szkole”.
Popołudniowe posiedzenie sądu rozpoczęły ekspertyzy. Jako pierwszy zeznawał ekspert psychiatra dr Nelken. Stwierdził on, że oskarżony nie był nienormalny, był jedynie jednostką psychopatyczną. Działał zarówno pod wpływem afektu, jak i alkoholu. Oskarżony był osobnikiem niedorozwiniętym zarówno fizycznie, jak i psychicznie, to też czyn inkryminowany należy uważać za popełniony przy zmniejszonej odporności psychicznej.
Po dr. Nelkenie głos zabrał Janusz Korczak, który widział w całym zdarzeniu nieszczęśliwy splot okoliczności, mówiąc: „zbrodnia była tylko nieszczęśliwym wypadkiem — takim, jak wybuch spowodowany niebaczną mieszaniną jakichś preparatów chemicznych”.
Prokurator Guszowski, oskarżając Lampisza z art. 455 § 3, dopatrywał się w czynie premedytacji. Pomijał afekt, polemizował z ekspertami, twierdząc, iż dr Korczak jest raczej obrońcą niż ekspertem. Prokurator przekreślił również wpływ alkoholu, uznając, że nie mógł on mieć znaczenia, gdyż Lampisz wypił go o godzinie 10 rano, a zbrodni dopuścił się o pierwszej po południu.
Adwokat Śmiarkowski w 2 godzinnym przemówieniu podkreślił fakt, że sprawca był zarówno pod względem rozwoju fizycznego, jak i psychicznego jedynie dzieckiem. Dzieckiem o wyjątkowo nienormalnej duszy. Należało odnosić się do niego z serdecznością i troskliwością. Dyrektor Lipka nie tylko upokorzył do głębi przewrażliwionego chłopca, lecz w kluczowym momencie psychologicznym, gdy oskarżony przyszedł błagać o przebaczenie, odtrącił go brutalnie.
Lampisz wypowiedział swoje ostatnie słowa:„jestem winien, czynu mego bardzo, bardzo żałuję. Proszę o łagodny wyrok”.
Ostatecznie finalnie dzień później 26 maja 1927 roku skazano go na 5 lat ciężkiego więzienia, z zaliczeniem czasu spędzonego w areszcie prewencyjnym.
Badania psychiatryczne wykazały, że Lampisz prezentował cechy osobowości psychopatycznej.
![]() |
| Wspomniany Powyżej Janusz Korczak |
znany polski pedagog i lekarz, Janusz Korczak (właśc. Henryk Goldszmit), bronił dalej lampisza, argumentując: „Nie widzę tu żadnej zbrodni”. Dodał także: „Lipka zginął jak chemik, który nieostrożnie przygotowuje roztwór, który eksploduje. Zmarł jak chirurg, który dostaje zakażenia krwi podczas operacji. I proszę pamiętać, że kiedy Lampisz zastrzelił Lipkę, w tym samym momencie strzelał do siebie”.
![]() |
| Amerykańska Prasa Mówiąca o Zdarzeniu |
Sprawa już następnego dnia obiegła "cały świat". Prasa amerykańska podawała częściowo sprzeczne informacje, m.in. twierdząc, że Lampisz był narodowości francuskiej, jednak większość faktów się zgadzała. Zastanawiające jest to, że dziś niemal nikt o tej zbrodni nie mówi, mimo że w tym roku minie dokładnie 100 lat od tego wydarzenia.
Ciekawostka:Państwowa Szkoła Handlowa została przeniesiona 23 sierpnia 1931 roku z Alei 3 Maja 8 na ul.Pankiewicza 3.
Edit: 25.02.2026
Dodałem kilka informacji na ten temat do polskiej Wikipedii w artykule dotyczącym strzelanin. Postanowiłem o tym wspomnieć, ponieważ ktoś mógłby stwierdzić, że temat został już wcześniej opisany albo że piszę bzdury. Chciałem również opublikować ten materiał wcześniej, jednak uznałem, że lepiej najpierw dokładnie zagłębić się w sprawę, zamiast bezrefleksyjnie przepisywać nieprawdziwe informacje z prasy. Dlatego postanowiłem dokładniej przeanalizować temat i sprawdzić, czy rzeczywiście Lampisz był osobą „złą”, czy też mamy do czynienia z fałszywą narracją.
Informacje:
Kurjer Poznański 1926.11.16 R.21 nr. 529
Kurjer Warszawski : dodatek poranny. [R. 106], 1926, nr. 315
Czas. 1926, nr. 264 (15 XI)
Echo Warszawskie. R. 3, 1926, nr.296 A
Express Poranny. R. 5, 1926, nr. 319
Epoka. R. 1, 1926, nr. 46
Dziennik Suwalski nr. 254 17 listopada 1926
Dziennik Płocki Organ Narodowy Polityczny I Gospodarczy nr. 265
Wiek Nowy Nr.7777 26 maja 1927
KING OF CHILDREN Betty Jean Liffton (Biography of Janusz Korczak)
Kurjer Warszawski. R. 111, 1931, no 229 + dod.
Hazleton, Pennsylvania Tue, Nov 16, 1926 Page 13
Dziennik Bydgoski, (R. 20), 1926, Nr 266
Słowo Polskie. 1926, nr 317
Dziennik Nowy nr. 121 29 maja 1927
Robotnik P.P.S nr. 142 25 maja 1927












.jpg)










